Skip to main content
Jedzenie w Chiang Mai, które pokochaliśmy: osobista krótka lista

Jedzenie w Chiang Mai, które pokochaliśmy: osobista krótka lista

Nie zamierzaliśmy pisać ostatecznej rankingowej listy najlepszego jedzenia w Chiang Mai — jest ich już wystarczająco dużo, a większość czyta się tak, jakby były zestawione z innych list, a nie z faktycznego jedzenia. To coś prostszego: konkretne dania i miejsca, które zapadły nam w pamięć po dwóch tygodniach jedzenia w mieście, w kolejności, w jakiej wysłalibyśmy kogoś, żeby ich spróbował.

1. Khao soi, tak jak powinno się je jeść

Nie da się tego obejść, trzeba zacząć tutaj. Sztandarowe danie północnej Tajlandii — curry na bazie mleka kokosowego, makaron jajeczny, kłębek chrupiących smażonych nudli na wierzchu, zwykle kurczak lub wołowina — jest wszędzie w Chiang Mai, a rozpiętość jakości jest większa niż w przypadku jakiegokolwiek innego dania, jakie próbowaliśmy. Najlepszą miskę mieliśmy w bezpretensjonalnym barze z plastikowymi stołkami, z kolejką miejscowych stałych bywalców, a nie turystów, za 70 THB (około 1,95 USD). Nasz pełny przewodnik po khao soi ma konkretne warte szukania miejsca, a nasz szerszy elementarz dań północnotajskich wyjaśnia, co właściwie odróżnia tę regionalną kuchnię od jedzenia z centralnej Tajlandii, jeśli chcecie zrozumieć, dlaczego khao soi nie smakuje w niczym podobnie do czegokolwiek z ulicznego straganu w Bangkoku.

2. Sai oua, kiełbasa grillowana pełna ziół

Północnotajska kiełbasa — gęsta od trawy cytrynowej, liści limonki kaffir, galangalu i suszonej papryczki chili, grillowana, aż jelito się zarumieni — była pojedynczym produktem, po który wracaliśmy do straganów najczęściej. Jest ostrzejsza i dużo bardziej ziołowa niż większość zachodnich wyobrażeń o „kiełbasie”, sprzedawana na wagę na większości targów, i idealnie pasuje z klejącym się ryżem jako popołudniowa przekąska, a nie pełny posiłek.

3. Poranne stragany z jedzeniem na Targu Warorot

Targ Warorot obsługuje poranki lepiej niż niemal jakiekolwiek inne miejsce w mieście — działający dzienny targ, a nie nastawiony na turystów night bazaar, gdzie stoiska z jedzeniem obsługują ludzi robiących zakupy warzyw i produktów suchych, a nie konkretnie gości. Mieliśmy tu jedno z naszych najlepszych śniadań całej podróży: miska ryżowej papki ze wieprzowiną i miękkim jajkiem plus świeży kokos, za mniej niż 60 THB łącznie. Nasz przewodnik po jedzeniu na Warorot obejmuje dokładnie, które stragany i stragany-w-straganach są warte poszukania na targu, który inaczej może się wydawać nieco przytłaczający przy pierwszej wizycie.

4. Jedzenie ze straganów na Sunday Walking Street, zjedzone na stojąco

Targ Sunday Walking Street wewnątrz Starego Miasta przyciąga tłumy specjalnie dla zakupów, ale stoiska z jedzeniem wzdłuż bocznych uliczek odchodzących od głównej trasy były, danie po daniu, jednym z najlepszych stosunków jakości do ceny całej podróży — grillowane szaszłyki, kiełbasa, khanom buang (chrupiące tajskie naleśniki) za kilka bahtów sztuka. Jedzenie na stojąco przy składanym stoliku, podczas gdy tłum przepływał obok, okazało się jednym z bardziej pamiętnych posiłków podróży, właśnie dlatego, że nie było to doświadczenie restauracji z obsługą kelnerską.

5. Klejący się ryż z mango, zrobiony dobrze

Próbowaliśmy klejącego się ryżu z mango w czterech różnych miejscach, zanim wybraliśmy faworyta, a różnice między przeciętną a świetną wersją są większe, niż sugeruje prostota tego dania — sprowadza się to do tego, żeby ryż był właściwie ciepły i błyszczący od śmietanki kokosowej, a mango naprawdę dojrzałe, a nie niedojrzałe dla trwałości. Nasz przewodnik po najlepszym klejącym się ryżu z mango wskazuje konkretne miejsca, które robią to dobrze, i warto tego krótkiego objazdu, zamiast zadowolić się pierwszym wózkiem z deserami, który mijacie.

6. Kurs gotowania oparty na targu

Jedyne płatne doświadczenie kulinarne na tej liście, i warte każdego bahta: półdniowy kurs gotowania, który zaczął się od faktycznej wizyty na porannym targu, żeby wybrać składniki, zanim przenieśliśmy się do małej otwartej kuchni. Robienie własnej pasty khao soi od zera — prażenie i mielenie przypraw samodzielnie — zmieniło nasze zrozumienie tego dania bardziej niż jakakolwiek ilość jedzenia go kiedykolwiek dała.

Chiang Mai: Traditional Thai Cooking Class with Market Tour

7. Kawa, która dorównuje scenie kulinarnej

To nas zaskoczyło na wejściu: kultura kawowa Chiang Mai, skoncentrowana głównie w Nimmanhaemin, jest naprawdę doskonała, a nie tylko tłem dla gości z laptopami. Lokalnie uprawiane północnotajskie ziarna, prawdziwa różnorodność metod parzenia i poziom staranności, który dorównywał lub przebijał sceny specialty coffee, które wysoko oceniamy gdzie indziej. Nasz przewodnik po kulturze kawowej obejmuje konkretne palarnie i kawiarnie warte poszukania.

8. Wieczorna wycieczka po jedzeniu ulicznym, jako skrót, a nie kula

Byliśmy sceptyczni wobec wycieczek kulinarnych z przewodnikiem na wejściu, w teorii, że wędrowanie i zamawianie przez wskazywanie zwykle zaprowadzi dalej. Jedna wieczorna wycieczka częściowo zmieniła nasze zdanie: przedstawiła nam dwa stragany, które sami byśmy minęli, i wyjaśniła kilka dań, które inaczej zamawialibyśmy w ciemno. Czy wycieczka kulinarna z przewodnikiem jest warta swojej ceny w porównaniu z samodzielnym wędrowaniem to naprawdę bliska decyzja, a nasz przewodnik o tym, czy wycieczka po jedzeniu jest warta przechodzi przez ten kompromis szczerze, zamiast po prostu sprzedawać wycieczkę.

Chiang Mai: Evening Local Street Food Market Tour

Czego byśmy unikali

Jedno rozczarowanie warte wymienienia: mocno reklamowana „autentyczna” restauracja niedaleko głównej turystycznej ulicy, która pobierała niemal potrójną obowiązującą stawkę za przeciętną, wyraźnie dostosowaną do turystów wersję pad thai. Nic w tym nie było dokładnie nieuczciwe, ale to było przypomnienie, że bliskość do największych turystycznych zabytków jest w tym mieście często odwrotnie skorelowana z jakością jedzenia — najlepsze posiłki naszej podróży konsekwentnie były krótkim spacerem od miejsca, gdzie tłum był najgęstszy. Nasz pełny przewodnik po jedzeniu ulicznym obejmuje szerszą logistykę „gdzie, co, ile”, jeśli ta lista sprawiła, że planujecie własny kulinarny plan podróży.