Skip to main content
Dzień przy Lepkich Wodospadach

Dzień przy Lepkich Wodospadach

Widzieliśmy zdjęcia — ludzie idący prosto pod górę wodospadu, jakby to były schody — i zakładaliśmy jakąś dozę przesady albo starannie dobranych kątów zdjęć. Nie jest to przesadzone. Tak właśnie wyglądał nasz dzień przy Lepkich Wodospadach Bua Thong, ze złogami mineralnymi i całą resztą, opisany szczerze, a nie jako najlepsze kadry z podróży.

Dojazd: dalej, niż wygląda na mapie

Bua Thong leży w dystrykcie San Kamphaeng, mniej więcej godzinę do godziny i piętnastu minut na północny wschód od centrum Chiang Mai, w zależności od ruchu na obrzeżach miasta. Nieco zaniżyliśmy czas przejazdu, wyobrażając sobie coś bliższego 30 minutom, biorąc pod uwagę, jak często wspomina się o tym miejscu jednym tchem z bliższymi atrakcjami San Kamphaeng. Prywatny samochód lub zorganizowana wycieczka załatwiają logistykę bez konieczności samodzielnej nawigacji; jazda skuterem jest wykonalna, ale ostatni odcinek drogi zwęża się i wije na tyle, że cieszyliśmy się, że nie musieliśmy tego pokonywać po raz pierwszy na nieznanych górskich drogach. Sam przejazd, gdy tylko przestaliśmy martwić się o czas, zamienił się w przyjemną część dnia samą w sobie — wiejski krajobraz, małe przydrożne stoiska z owocami, żaden z gęstości ruchu miejskiego.

Półdniowa wycieczka do Sticky Waterfall z Chiang Mai z transferem z hotelu

Mineralna skała: naprawdę trzyma stopy

Prawdziwą sztuczką wodospadu jest wapienna i mineralna powłoka pokrywająca powierzchnię skały, tworząca naprawdę nieślizgającą się fakturę, niepodobną do niemal żadnej innej mokrej skały, po jakiej chodziliśmy. Boso (buty są wręcz odradzane i w większości bezużyteczne na tej powierzchni) wspięliśmy się na odcinki, które według każdej wizualnej logiki powinny wysłać nas prosto z powrotem w dół, do basenów poniżej. Nie wysłały. Jest prawdziwy moment niedowierzania za pierwszym razem, gdy stawiacie pełny krok w górę po mokrej, płynącej kaskadzie, a stopa po prostu… trzyma. To rodzaj rzeczy, które brzmią jak tekst reklamowy, dopóki sami tego nie poczujecie, i po fakcie tłumaczyliśmy sobie nawzajem to uczucie w basenie, wciąż lekko zdumieni czymś tak prostym.

Robi się tłoczniej, niż sugerują zdjęcia

Wodospady wyraźnie stały się znanym punktem, i późnym rankiem na niższych poziomach była już prawdziwa kolejka ludzi czekających na swoją kolej, by wspiąć się na popularne odcinki, zwłaszcza blisko głównych platform widokowych, gdzie każdy chce to samo ujęcie. Przyjechaliśmy blisko godziny otwarcia, około 8:00, i przez pierwszą godzinę mieliśmy niższe dwa poziomy niemal całkowicie dla siebie, co zrobiło naprawdę dużą różnicę dla tego, jak zrelaksowana czuła się cała wizyta. Jeśli tylko jedną rzecz możecie zrobić inaczej na podstawie naszego doświadczenia, to właśnie wczesne przyjście — do 11:00 różnica w atmosferze w porównaniu z naszą pierwszą godziną była na tyle wyraźna, że cieszyliśmy się, że już mieliśmy to, po co przyjechaliśmy.

Wspinaczka po Sticky Waterfall jak Spiderman z Chiang Mai

Wyższe poziomy wymagają więcej odwagi, niż wyglądają

Wodospad rozciąga się na jakichś dziewięciu poziomach po zboczu wzgórza, a kilka niższych jest na tyle łagodnych, że nadają się niemal dla każdego rozsądnie sprawnego. Wyższe poziomy są zauważalnie bardziej strome, w miejscach bardziej mokre tam, gdzie przepływ jest silniejszy, i wymagają poziomu wspinaczki, który nie jest oczywisty na zdjęciach z wejścia, które wszyscy udostępniają w sieci. Zawróciliśmy około szóstego poziomu, po odcinku, który wymagał więcej pewności siebie w chwycie, niż mieliśmy tego ranka — nie niebezpiecznym dokładnie, ale niczym, przez co warto się przepychać, jeśli macie wątpliwości, zwłaszcza z dziećmi albo kimkolwiek z problemami z kolanami. Kilku pewniejszych siebie gości wspięło się obok nas prosto na najwyższe poziomy, więc wyraźnie jest to wykonalne, po prostu nie coś, do czego byśmy się zmuszali przy pierwszej wizycie.

Zejście do jaskini, które prawie pominęliśmy

Krótki spacer od głównego obszaru wodospadów, wapienne wejście do jaskini łatwo przeoczyć, jeśli skupiacie się wyłącznie na samym wodospadzie. Prawie je pominęliśmy, zakładając, że to drobny dodatek, i skończyło się na tym, że cieszyliśmy się, że tego nie zrobiliśmy — chłodny, cichy kontrast dla wilgotnej wspinaczki, z podstawowymi, ale użytecznymi ścieżkami wewnątrz. Nie wymaga wiele czasu, może dwadzieścia minut, ale dopełnia wizytę, jeśli macie na to miejsce w planie, a spadek temperatury wewnątrz był naprawdę mile widzianą przerwą od południowego upału, gdy tam dotarliśmy.

Ile to naprawdę kosztuje

Wstęp na teren parku narodowego obejmującego wodospady kosztuje skromne kilkaset bahtów na osobę (mniej więcej 200 THB, około 5-6 USD), z dodatkowymi drobnymi opłatami, jeśli chcecie szafkę na kosztowności podczas wspinaczki (warto — wasz telefon i mokra skała nie mieszają się dobrze, coś, co obserwowaliśmy, gdy przydarzyło się to telefonowi innego gościa w naszej pierwszej pół godzinie tam). Doliczając transport, półdniowa wycieczka z przewodnikiem, wliczając odbiór z hotelu, kosztuje w przedziale 800-1400 THB na osobę (mniej więcej 22-39 USD), w zależności od wielkości grupy i tego, czy wliczony jest lunch.

Łączenie z resztą San Kamphaeng

Ponieważ wyjazd jest prawdziwą inwestycją czasową, większość gości — w tym my — łączy Lepkie Wodospady z co najmniej jednym innym przystankiem w San Kamphaeng tego samego dnia. My połączyliśmy nasz wyjazd z wizytą w kierunku wioski Mae Kampong na lunch i kawę potem, co zamieniło jednoatrakcyjną wycieczkę w pełniejszy dzień bez dużo dodatkowej jazdy, biorąc pod uwagę, jak blisko siebie leżą oba obszary. Przy innej wizycie widzieliśmy też ludzi łączących to z gorącymi źródłami San Kamphaeng, choć sugerowalibyśmy najpierw wodospady, dopóki macie energię do wspinaczki, zostawiając wolniejsze tempo gorących źródeł na zmęczony koniec dnia, a nie odwrotną kolejność.

Czy sprawdziłoby się to jako wycieczka rodzinna

Nie mieliśmy przy sobie dzieci podczas tej konkretnej wizyty, ale obserwowaliśmy kilka rodzin radzących sobie z niższymi poziomami z dziećmi wyglądającymi na jakieś sześć czy siedem lat, i wydawało się to naprawdę wykonalne w tym wieku na łagodniejszych odcinkach, przy bliskim nadzorze. Wyższe poziomy, biorąc pod uwagę bardziej stromą wspinaczkę, wyglądały na trudniejszą decyzję konkretnie dla młodszych dzieci, i skłanialibyśmy się ku ograniczeniu rodzinnej wizyty do dolnych trzech lub czterech poziomów, zamiast pchać się dalej. Nasz przewodnik po Chiang Mai z dziećmi omawia to i kilka innych rodzinnych kwestii bezpieczeństwa dużo dokładniej, niż możemy to zrobić na podstawie obserwacji z jednego dnia.

Inni goście: kogo naprawdę tam widzieliśmy

Tłum był zauważalnie młodszy i bardziej międzynarodowy, niż się spodziewaliśmy jak na miejsce technicznie zarządzane przez park narodowy — dużo podróżnych w stylu backpackerskim i par po dwudziestce i trzydziestce, mniej rodzin i mniej starszych gości niż widzieliśmy na przykład na Doi Suthep czy w świątyniach Starego Miasta tego samego tygodnia. Nadało to całej wizycie nieco inną, bardziej swobodną energię niż bardziej uroczyste dni zwiedzania świątyń gdzie indziej w naszym planie podróży, bliższą dniowi przy kąpielisku ze znajomymi niż kulturalnemu przystankowi turystycznemu.

Prawie wypadek, o którym warto szczerze wspomnieć

W pewnym momencie na czwartym poziomie jedno z nas poślizgnęło się na odcinku, gdzie mineralna powłoka ścieńczała od intensywniejszego ruchu pieszego tego dnia, i choć nie był to poważny upadek — otarte kolano, głównie zraniona duma — był to użyteczny przypomnienie, że reputacja „nieślizgająca się” nie jest absolutna wszędzie na wodospadzie. Odcinki z dużym ruchem, zwłaszcza po południu, mogą stracić część chwytu, który sprawia, że niższe poziomy czują się tak niezawodnie wcześniej w ciągu dnia, co jest jednym powodem więcej, dla którego namawialibyśmy do wczesnego przyjścia, zamiast traktować radę o czasie wyłącznie jako sposób unikania tłumu.

Co mieliśmy na sobie, a co chcielibyśmy mieć

Poszliśmy w strojach kąpielowych z szybkoschnącymi szortami na wierzchu, co sprawdziło się w samej wspinaczce, ale zostawiło nas oboje nieco wystawionych na poparzenie słoneczne na odsłoniętych wyższych poziomach, gdzie przez kilka godzin w środku dnia praktycznie nie ma cienia. Koszulka z ochroną UV albo lekka bluza z długim rękawem do pływania byłaby lepszym wyborem, i zauważyliśmy kilku bardziej doświadczonych gości ubranych właśnie tak. Buty do wody są tu bezcelowe — chwyt mineralnej skały działa specyficznie z bosymi stopami — ale cieszyliśmy się z suchego worka, który przynieśliśmy na telefony i kluczyk od samochodu, ponieważ spacer między poziomami oznacza wielokrotne przechodzenie przez płytką, szybko płynącą wodę.

Najlepsza pora roku na wizytę

Byliśmy tam w chłodnej porze roku, a poziom wody wydawał się umiarkowany, a nie przytłaczający, co pasowało do naszego poziomu komfortu przy wspinaczce. Lokalny przewodnik wspomniał, że wodospady płyną znacznie silniej i mogą stać się naprawdę trudniejsze, a nawet niebezpieczne na wyższych poziomach, podczas i tuż po szczycie pory deszczowej, podczas gdy najsuchsza część gorącej pory może zostawić niektóre wyższe kaskady cieńsze i mniej wizualnie dramatyczne niż na zdjęciach, którymi wszyscy się dzielą. Chłodna pora roku, ogólnie, wydawała się najbardziej wyważonym oknem zarówno dla bezpieczeństwa, jak i pełnego efektu wizualnego wodospadów.

Czy zrobilibyśmy to jeszcze raz

Tak, bez wahania, ale wcześniej w ciągu dnia i z niższymi oczekiwaniami wobec wyższych poziomów. Same niższe wodospady są warte dojazdu ze względu na prawdziwą nowość wspinaczkowej skały, a tłum wyraźnie rzednie, jeśli jesteście skłonni przyjechać blisko otwarcia. Co byśmy zmienili, to zabranie porządnej zmiany ubrań na drogę powrotną, zamiast siedzenia w wilgotnym stroju kąpielowym przez godzinę — mały szczegół logistyczny, który sprawił, że podróż powrotna była mniej komfortowa, niż musiała być. Po pełną logistykę — co nosić, co pominąć i podział na poziomy — nasz przewodnik po Lepkich Wodospadach, przewodnik po półdniowej wycieczce i przewodnik po jednodniowej wycieczce do San Kamphaeng omawiają szczegóły planowania, które wypracowaliśmy metodą prób i błędów, a nasz przewodnik po najlepszych wodospadach ma szerszą listę, jeśli Bua Thong sprawi, że będziecie chcieli więcej.