Skip to main content
Wschód słońca na Doi Inthanon: czy pobudka o 3 nad ranem naprawdę jest tego warta

Wschód słońca na Doi Inthanon: czy pobudka o 3 nad ranem naprawdę jest tego warta

Budzik zadzwonił o 2:40 nad ranem, a moją pierwszą spójną myślą było, że to był błąd. Moja druga myśl, dziewięćdziesiąt minut później, stojąc na wysokości 2565 metrów z widocznym oddechem i zdrętwiałymi palcami wewnątrz rękawiczek, które spakowałam niemal jako refleksję, była znacznie bardziej złożona. Więc: czy jest tego warta? Tak. Ale nie z powodów, jakie sugerują zdjęcia, i nie bez kilku prawdziwych zastrzeżeń, o których nikt nam nie wspomniał, zanim zarezerwowaliśmy kierowcę.

Co naprawdę dzieje się przed świtem

Doi Inthanon to najwyższy punkt Tajlandii, a jazda z Chiang Mai zajmuje blisko dwie godziny nawet bez korków, które o 3 nad ranem są jedynym rodzajem ruchu, jaki istnieje. Droga wspina się serpentynami w całkowitej ciemności, mijając bramę wjazdową (wciąż zamkniętą dla ogólnych godzin parku, więc przedświtowy dostęp wymaga albo prywatnej umowy, albo wycieczki, która to wcześniej uzgodniła), aż do obszaru szczytowego, gdzie różnica temperatury w stosunku do miasta nie jest subtelna. Chiang Mai o tej godzinie może mieć łagodne 22°C. Szczyt miał 8°C, gdy dotarliśmy, a miejscowi, którzy robią to regularnie, powiedzieli nam, że w najchłodniejszych miesiącach spada blisko zera.

Nikt nie ostrzega wystarczająco jasno przed zimnem. Nasz przewodnik o wizycie w chłodnej porze o tym wspomina, ale czytanie „weź kurtkę” i stanie na wysokości w ciemności z narastającym wiatrem to dwa bardzo różne rodzaje informacji. Weźcie więcej, niż myślicie: porządną warstwę, nie lekki sweterek, i coś na ręce, jeśli planujecie trzymać telefon czy aparat przez dwadzieścia minut przed wschodem słońca, gdy palce przestają współpracować.

Faktyczny wschód słońca

Oto część, która nas zaskoczyła: sam szczyt, gdzie znajduje się punkt triangulacyjny i krótki pomost, nie jest tak naprawdę miejscem wschodu słońca, jakie większość ludzi sobie wyobraża. Bliźniacze królewskie pagody — Naphamethinidon i Naphaphonphumisiri — są niżej i mają swój własny widok, chyba lepiej skomponowany z stupami w kadrze, ale nie otwierają się aż do później rano, więc prawdziwy przedświtowy tłum gromadzi się albo na samym szczycie, albo wzdłuż szlaku grani Kew Mae Pan, pogoda i pozwolenia pozwalające. Poszliśmy na szczyt, głównie dlatego, że wymagało to najmniej logistycznej koordynacji.

To, co dostajecie, jeśli pogoda dopisze, to morze chmur wypełniające doliny poniżej, podczas gdy szczyt stoi wyraźnie ponad nim — naprawdę jeden z bardziej uderzających widoków, jaki mieliśmy w północnej Tajlandii, bardziej ewokujący niż dramatyczny w sposób, w jaki może być prawdziwy górski wschód słońca z lasu chmurowego. To, czego nie dostajecie, w większość dni mniej więcej między czerwcem a październikiem, to nic z tego. Szczyt Doi Inthanon leży wewnątrz lasu chmurowego i stale zachodzi mgłą, wschód słońca czy nie; nasz kierowca był tego szczery, mówiąc, że może sześć poranków na dziesięć w porze deszczowej nie daje nic poza szarością. Nasz własny przewodnik po Doi Inthanon omawia sezonowe szanse dokładniej, ale krótka wersja: ta podróż jest dużo lepszym zakładem od listopada do lutego, gdy niebo jest czystsze, a zjawisko „morza chmur” jest faktycznie widoczne z góry, zamiast być tym, co całkowicie zamgławia wasz widok.

Kwestia tłumu

Czytaliśmy, że Doi Inthanon przyciąga mniejszy ścisk niż Doi Suthep, i to się potwierdziło — nie ma porównania do gęstości autokarów wycieczkowych, jaką znajdziecie na Doi Suthep w zwykłe popołudnie. Ale „mniej zatłoczone” o 3 nad ranem wciąż oznaczało rozproszoną grupę może trzydziestu-czterdziestu innych ludzi na pomoście szczytowym, zanim światło faktycznie się przebiło, większość z nich to fotografowie ze statywami zajmujący miejsca dwadzieścia minut przed przyjazdem kogokolwiek innego. Jeśli celem jest całkowicie samotny wschód słońca, to nie do końca to. Jeśli celem jest uniknięcie dziennego ruchu w parku i południowych grup autokarowych, to dostarcza w pełni.

Co dzieje się po tym, jak słońce faktycznie wschodzi

Błąd, który prawie popełniliśmy, to potraktowanie wschodu słońca jako całej podróży, zamiast pierwszego aktu. Gdy światło się już porządnie przebiło, a początkowy pośpiech fotografów zaczął się cofać w stronę pojazdów, zostaliśmy jeszcze kolejne dziewięćdziesiąt minut, zamiast od razu zjeżdżać na dół, i okazało się to dobrą decyzją. Bliźniacze królewskie pagody otwierają się nieco później w ciągu ranka, gdy jest wystarczająco światła, żeby ogrody wokół nich były warte oglądania, a przyjście tam tuż po otwarciu oznaczało, że tarasowe klomby i dwie stupy — jedna zbudowana dla króla, jedna dla królowej, obie oferujące własne widoki na dolinę — miały niemal wyłącznie dla siebie, na pełną godzinę czy dwie przed przybyciem jednodniowych wycieczek autokarowych z miasta.

Jeśli wasze nogi i płuca są na to gotowe, szlak grani Kew Mae Pan jest wart wbudowania w ten sam poranek, zamiast traktowania szczytu jako jedynego przystanku. Wymaga obowiązkowego lokalnego przewodnika, uzgadnianego na punkcie kontrolnym blisko początku szlaku, a mniej więcej trzykilometrowa pętla przecina naprawdę uderzające wysokogórskie łąki i teren lasu chmurowego, który wygląda bardziej jak umiarkowane wyżyny niż cokolwiek, co większość gości kojarzy z Tajlandią. Nie zaplanowaliśmy na to wystarczająco czasu na nasz poranek wschodu słońca i musieliśmy wrócić przy osobnej, zwykłej wizycie w godzinach otwarcia, żeby zrobić to porządnie — błąd planowania wart uniknięcia, jeśli możecie, ponieważ połączenie przedświtowej wizyty na szczycie ze szlakiem grani w jeden dobrze zaplanowany poranek jest całkowicie możliwe przy odpowiednim wyczuciu czasu.

Logistyka, której nikt nie wyjaśnia jasno

Wstanie przed oficjalnymi godzinami parku nie jest tak proste jak po prostu wjechanie na górę i liczenie na najlepsze. Nasz kierowca, zaaranżowany przez małego lokalnego operatora, a nie dużą agencję, miał wcześniej istniejącą umowę z personelem bramy, która wpuściła nas prawie godzinę przed standardową godziną otwarcia — umowę, o której później dowiedzieliśmy się, że nie jest uniwersalna i zależy od tego, którego operatora zarezerwujecie. Każdy, kto próbuje to zrobić samodzielnie, bez prywatnego samochodu i kierowcy, który ma już nawiązaną tę relację, ryzykuje przyjazd do zamkniętej bramy bez jasnego wskazania, kiedy się otworzy. Sama ta niepewność jest prawdopodobnie najsilniejszym argumentem za zarezerwowaniem wycieczki, zamiast próbowania samodzielnie prowadzonej wizyty o wschodzie słońca, ponieważ alternatywa jest naprawdę nieprzewidywalna, a nie tylko niewygodna.

Planowanie temperatury też ma większe znaczenie, niż większość gości oczekuje. Doi Inthanon posiada rekord najzimniejszej temperatury, jaką kiedykolwiek zarejestrowano w Tajlandii, i choć letni wschód słońca nie zbliży się do tej skrajności, luka między Chiang Mai na dnie doliny a szczytem jest konsekwentnie na tyle duża, że ubieranie się na miasto, a nie na górę, to błąd, który obserwowaliśmy u kilku innych gości tego samego poranka, przyjeżdżających w szortach i koszulkach i wyraźnie tego żałujących w ciągu minut od wyjścia z pojazdu.

Czy było warto stracić tyle snu

Tak, z zastrzeżeniami. Było warto, ponieważ morze chmur, gdy się pojawia, to nie widok, który da się odtworzyć podczas normalnej dziennej wizyty na tym samym szczycie — do 9:00 mgła w dolinie zwykle się wypaliła, a cały efekt zniknął, zostawiając tylko ładny widok górski, zamiast naprawdę rzadkiego. Było warto, ponieważ jazda w górę w ciemności, obserwując spadek temperatury na wyświetlaczu deski rozdzielczej stopień po stopniu, ma swój własny dziwny urok, którego dzienna wizyta nie może zaoferować.

Nie było warte w sensie, że powiedzielibyśmy każdemu gościowi, żeby to zrobił. Jeśli nie jesteście rannymi ptaszkami, jeśli dwie godziny snu przed budzikiem o 2 nad ranem brzmi jak nieszczęście, a nie przygoda, albo jeśli odwiedzacie poza oknem listopad-luty, gdzie szanse na mgłę są dużo wyższe, oszczędźcie wysiłek i zróbcie standardową dzienną wizytę zamiast. Sprawdzenie waszych dat podróży z naszym przeglądem najlepszego czasu na odwiedziny Chiang Mai i bardziej szczegółowym rozkładem pogody miesiąc po miesiącu wcześniej zaoszczędziłoby niektórym gościom, których spotkaliśmy tamtego poranka, zmarnowanego budzika podczas bardziej zamglonego odcinka kalendarza, niż zdawali sobie sprawę. Nasz przewodnik po jednodniowej wycieczce na Doi Inthanon i przegląd szlaków parku narodowego oba dowodzą wartości dobrze zaplanowanej wizyty w zwykłych godzinach, która wciąż obejmuje bliźniacze pagody, pętlę Kew Mae Pan i pomost szczytowy bez budzika o 3 nad ranem.

Dla tych, którzy chcą gonić za wschodem słońca konkretnie, zaaranżowanie tego samodzielnie oznacza negocjowanie dostępu do bramy przed oficjalnymi godzinami otwarcia, co nie jest gwarantowane bez pozwolenia albo operatora wycieczek, który ma to załatwione. Ustrukturyzowana wycieczka całkowicie usuwa tę niepewność:

Wycieczka krajoznawcza po Parku Narodowym Doi Inthanon z Chiang Mai

Zeszliśmy ze szczytu około 7:30, z zimnymi uszami i pustymi żołądkami, i zatrzymaliśmy się na khao soi w przydrożnym straganie blisko bramy parku, który wyraźnie obsługiwał dokładnie ten tłum niewyspanych łowców wschodu słońca od lat. Ta miska, bardziej niż sam widok, może być tym, co faktycznie zapamiętam za pięć lat. Co mówi coś szczerego o tym, jak te podróże faktycznie działają: plan to wschód słońca, ale wspomnienie kończy się jako wszystko wokół niego.